Refleksja nad erotyzmem i oddaleniem

"Zabójcy namiętności"- refleksja nad erotyzmem i oddaleniem. Nieco inaczej o bliskości , flanelowej koszuli i jej znaczeniu dla pożądania, na podstawie Esther Perel "Inteligencja erotyczna"

„Balans” Pracownia Diagnozy, Terapii i Psychoedukacji

Autor: Agata Furman, psycholog kliniczny, psychoterapeutka


Zastanawialiście się kiedyś nad powodami utraty namiętności w związkach? Ludzie pytani o potencjalne powody takiego stanu rzeczy najczęściej wymieniają brak lub upływ czasu oraz rutynę. Taka perspektywa nie pozwala jednak zrozumieć sytuacji kochających się par, którym w związku nie dolega nic poza zamrożeniem sfery erotycznej. Ich narracja na temat problemów ogranicza się do zdania:” Mamy fantastyczną bliskość emocjonalną , kochamy się , tylko nie uprawiamy seksu.”

Te pary nie zawsze są ze sobą długo i nie zawsze czują się znudzone codziennością i rutyną. Co zatem zabija ich namiętność? Powszechnie przeważa przekonanie, że brak seksu w związku jest skutkiem oddalenia lub braku bliskości. Praktyka pracy terapeutycznej pokazuje jednak, że takie spojrzenie redukuje temat wzajemnych zależności i odrębności pomiędzy miłością, bliskością emocjonalną i erotyką.

Narracje o początkach miłości pary ujawniają marzenia, które kierowały parę ku sobie. To strumień projekcji oczekiwań i silnych emocji. Potem doświadczają oni etapu uczucia wzajemności i ciepła, które pozwalają zapomnieć o udrękach zewnętrznego życia. Wraz z rozwojem związku zaczynają odczuwać spokój i spełnienie, zamieszkują ze sobą i nadchodzi prawdziwa intymność. Powoli poznają swoje nawyki i małe dziwactwa. Wydawać by się mogło, że w miarę wzmacniania intymności, kiedy jeszcze dołożymy do niej takie składowe jak wzajemny szacunek, otwarta pozytywna komunikacja, czułość i serdeczność, mamy przepis na udany i spełniony erotycznie związek. Taka perspektywa jest pokłosiem tezy, że to oddalenie i brak intymności są odpowiedzialne za ochłodzenie relacji seksualnych. Okazuje się jednak, że ważny jest nie tylko poziom dystansu, ale także sposób w jaki budujemy bliskość. Nadmierna zażyłość automatycznie redukuje wewnętrzne poczucie autonomii i wolności niezbędne do odczuwania rozkoszy seksualnej.

Gdy narastająca intymność powoduje stopienie się ze sobą, zanikają granice i brakuje jakiejkolwiek bariery pomiędzy dwoma światami, jego i jej. Taki poziom zespolenia zabija namiętność. Na tym polega paradoks miłości i seksu. Relacje pomiędzy pożądaniem i miłością nie mają charakteru przyczynowo -skutkowego, linearnego. Krzyżują się, przeplatają, ale czasem przebiegają zupełnie odrębnie. To pozwala traktować seks i miłość jako odrębne narracje rządzące się swoimi prawami. Od najmłodszych lat naszym życiem rządzą konflikty pomiędzy potrzebami zależności i niezależności. Wchodzimy w świat z indywidualną emocjonalną czarną skrzynką gotową do reaktywacji w relacjach. Dorosłe związki są determinowane przez to do jakiego stopnia dziecięce doświadczenia wpływają na obydwie nasze potrzeby: odrębności i połączenia. Ważność tych potrzeb może dodatkowo zmieniać się w toku naszego życia.

Niektórzy na początku związku czują ogromną potrzebę wejścia w zależność , a jednocześnie lęk przed samotnością i odrzuceniem. Inni wchodzą w relację będąc czujnym, żeby nie zostać pochłoniętym. Erotyczny i emocjonalny związek może spowodować bliskość która stanie się przytłaczająca, klaustrofobiczna. Z punktu widzenia wielu ludzi bliskość jest łatwa- „otworzyć się, odsłonić, podzielić, stać się przeźroczystym, jeszcze bardziej się otworzyć”. Kiedy jednak uwzględnimy nasze osobiste czarne skrzynki, okazuje się, że ten temat nie jest tak prosty jak mogłoby nam się wydawać. Wyobraźmy sobie, że mężczyzna w opisywanej przeze mnie hipotetycznej parze już od dziecka był delegowany do pełnienia funkcji opiekuna matki uśmierzającego jej samotność.

erotyzm i oddalenie

Dzieci pochodzące ze skonfliktowanych małżeństw najczęściej biorą stronę rodzica „podatnego na zranienie”. Ten mężczyzna mógł cieszyć się jednocześnie wielką miłością matki i odczuwać ją jako brzemię, ciężar, wielką odpowiedzialność do spełnienia. Z tego powodu w dorosłym życiu może jednocześnie pragnąć doświadczać bliskości i nie wiedzieć jak jej doświadczać, żeby nie poczuć się zniewolonym. Jego rozwijające się uczucie do kobiety będzie go obciążać. Niekoniecznie tylko dzieciństwo staje się wyznacznikiem lęku przed zaangażowaniem, nakładają się na ten lęk nasze inne doświadczenia. Sednem problemu opisywanego mężczyzny będzie takie rozumienie bliskości, że wyklucza ona spontaniczność i wolność niezbędne w erotyce. Czuje się schwytany w pułapkę intymności. Zniewolenie emocjonalne, delegowanie do realizowania potrzeb partnerki tak jak kiedyś matki, uniemożliwiać będzie realizację jego własnych potrzeb seksualnych i zniechęcać do bliskości fizycznej. Są pary w których dobry seks buduje dużą bliskość, finalnie powodującą , że seks nie jest już tak dobry. Niektórym z nas podoba się pomysł zatracenia się w seksie i jedności odczuwanej podczas aktu seksualnego, u innych może to powodować poczucie unicestwienia. Intensywność przeżycia seksualnego wyzwala lęk przed byciem pochłoniętym. Niewielu ma świadomość opisanych mechanizmów, rozpoznać je możemy w przebiegu sytuacji erotycznych.

Zaraz po spełnieniu miłosnym ludzie sięgają po papierosa/szczoteczkę do zębów albo po pierwszą z brzegu myśl, która pozwoli im ponownie się oddzielić, dotknąć realnych granic odrębności. Nie muszą to być wyszukane refleksje, wystarczy taka ściągająca na ziemię o tym , czy zdjęłam już pranie – jej, albo ta o konieczności zrobienia przeglądu samochodu – jego. Sięgnijmy po kolejne wyobrażenie: partnerki, która wyrzeka się odrębności i dąży do całkowitego scalenia w bliskości. Taka partnerka u mężczyzny, który boi się pułapki intymności, wywoła poczucie obciążenia i spowoduje seksualne wycofanie się. Jego oddalenie jest wtedy jedyną granicą, jaką potrafi postawić w relacji. Zaangażowany opiekun rzadko bywa pożądliwym kochankiem. Lekarstwem dla takiej relacji, gdzie pogubiły się granice i odrębność będzie całkowita przebudowa struktury tego związku, odtworzenie dystansu, jaki dzielił parę, kiedy spotkali się po raz pierwszy. Nie jest to jednak łatwe.

Jak budować dystans rezygnując z tak kojącego źródła jak poczucie więzi?

Paradoksalnie dobroć i więź nie zawsze jest tym czego szukamy w łóżku. Terapeutka Dagmar O’Connor stworzyła pojęcie „wygodnej miłości”. To taka miłość, gdzie kochanek jest aż nazbyt czuły i poświęca nadmierną uwagę partnerce. Wszystko jest tak bardzo czułe i słodkie, że przestaje być seksualne. Zmysłowość zostaje zastąpiona czymś innym. Miłość wtedy jest jak flanelowa koszula, przytulna i ciepła, ale nie budząca pożądania. Żeby w domach par mogła gościć namiętność odbudowanie odpowiedniego dystansu jest niezbędne. Nie możesz pociągać swojego partnera jeżeli wierzysz, że bliskość oznacza brak granic, myślenie w ten sam sposób, spędzanie całego wolnego czasu wspólnie. Pożądanie potrzebuje łączenia dwóch różnych światów, gdzie partnerzy nawzajem zapraszają się do swojej odrębnej przestrzeni, pełnej różnic, nie zawsze w pełni opowiedzianej, nieoczywistej. Nie ma nic złego w tym, kiedy swobodnie czujecie się w swojej obecności. Namiętność jednak potrzebuje koronek a nie flanelowej koszuli. Świadomości , że mam wolność oddalenia się kiedy potrzebuję i nie powoduje to lęku partnera. Każdy potrzebuje swojego tajemniczego ogrodu. Rezygnacji z wygody, jaką daje opieka i oparcie partnera. Nasza zdolność tolerowania odrębności i poczucia niepewności .jakie ona rodzi jest według Esther Perel niezbędnym warunkiem utrzymania zainteresowania i pożądania w związku. Z tego wynika ważna i zaskakująca konsekwencja: dla związku lepsze jest pielęgnowanie „ja” od „my”, dbanie o indywidualność. Ładnie ujął tę tematykę Jacques Salome mówiąc o potrzebie rozwinięcia osobistej bliskości jako przeciwwagi bliskości w parze. Miłość jest narracją o posiadaniu, pożądanie o chceniu. Pożądanie jest wyrazem tęsknoty za tym co nieuchwytne i ma się dopiero wydarzyć. Pary skoncentrowane na idei wygodnej miłości, zapominają, że ciągle potrzebne są małe zachwyty i zaskoczenia, odrobina powietrza, żeby nie zgasł płomień.

Komentarze są wyłączone.

Umów się na wizytę:

Umów wizytę telefonicznie lub przez "ZnanyLekarz.pl"
Zamknij